Frankofil i italofil to ja... W podróży

Paryż jak pajęczyna…

Paryż to magia, legenda i święto. Cokolwiek wątpiącego by o nim nie powiedzieć, do Paryża chcą jechać wszyscy – zakochani i racjonaliści, czy mieszkają w Nowym Yorku, San Diego, Kuala Lumpur, Warszawie, czy Jajkowie Górnym. Pod tym względem nie odbiegam od ogółu. Paryż zawsze wart…
W podróży

Przez Brazylię bez rytmu samby

(za to w oparach Coronawirusa) Brazylia jest wyrazista, mocna, odważna, kolorowa, rytmiczna, jak jej mocno zielona flaga. Jak jej zielone niezmierzone lasy wzdłuż Amazonii. Jak kręcące pupami dziewczyny z piórkami, tańczące sambę. Jak seksowne Brazylijki na lotnisku, ulicy i w pracy, nie tylko w Rio,…
W podróży

Wodospady Iguazú

Największa przyrodnicza atrakcja Ameryki Południowej. Wszystkie te NAJ są oczywiście subiektywne, ale tego, kto ma pojęcie o wodospadach, a zobaczył Iguazú , niewiele już zachwyci. Najpierw wyjaśnię różnice w pisowni: Iguazú po hiszpańsku (czyli w wydaniu argentyńskim), Iguaçu po portugalsku (a więc pisane przez Brazylijczyków).…
W podróży

Misje jezuickie czyli… wpadniemy na dzień do Paragwaju?

Po przekroczeniu gigantycznie szerokiej rzeki Parana, dzielącej Argentynę od Paragwaju, między miastami Possadas i Encarnacion i po zdobyciu kolejnej pieczątki SALIDA z Argentyny, znaleźliśmy się w Paragwaju. Przejazd dalej nie był taki oczywisty, najpierw jakiś przedstawiciel przejścia granicznego ( a może miejscowego sanepidu?) zabrał nas…
W podróży

Boskie Buenos i obrazki z Argentyny

Buenos Aires... To zawsze była jedna z tych nazw geograficznych, które wywołują u mnie dreszczyk ciekawości i pragnienie zobaczenia, co się pod tą nazwą kryje. Do Buenos udało nam się wybrać wtedy, gdy nad Europą coraz cięższą chmurą wisiał koronawirus. No, ale cóż, wiadomo, że…