Frankofil i italofil to ja... W podróży

Rzym, miasto zachwytów

Przyjmując zasadę, że najlepiej pisać o tym, o czym inni jeszcze nie napisali, należałoby natychmiast zaprzestać opowiadania o Rzymie. Tylu o nim pisze, tylu się zachwyca, tylu bloguje! Rzym to miasto-legenda i właściwie cokolwiek by o nim nie napisać – staje się na granicy banału. Mimo tego ryzyka postanowiłam zabrać was do Rzymu. Co więcej – do Wiecznego Miasta w listopadzie!

Jak dostać się do Rzymu? Kiedy?

Jak? Ponoć „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu” – dotrzeć tu więc można na wiele sposobów. Moją pierwszą podróż do Rzymu, wiele lat temu, odbyłam z rodzinką samochodem, jednak już jeżdżenia autem na szerszą skalę po Rzymie mój mąż odmówił. Tak najbardziej współcześnie, najwygodniej i najszybciej – dotrzemy tu samolotem! Z Polski do Rzymu bezpośrednio latają samoloty tanich linii (Ryanair i Wizzair), ale także LOT i Alitalia. Dwa główne lotniska to Fiumicino i Ciampino, każde oddalone od miasta o około 30 minut drogi (czymkolwiek byśmy nie zdecydowali jechać). Na lotnisku Roma Fiumicino lądują samoloty na przykład rejsowych przewoźników czyli LOTu i Alitalii oraz Wizzaira, natomiast na lotnisko Roma Ciampino dowozi pasażerów Ryanair. Do Rzymu dolecimy bezpośrednio z kilku polskich miast – Warszawy, Krakowa, Poznania, Gdańska, Wrocławia i Katowic, przy czym tanie linie nie zawsze oznaczają tanio, bo my po przeanalizowaniu cen i dopłat, zdecydowałyśmy się lecieć LOTem.

Z lotniska Fiumicino mamy kilka rozwiązań komunikacyjnych. Nie podam żadnych gotowców, bo wybór środka transportu zależy od miejsca, do którego się w Wiecznym Mieście udajemy. Najszybszym sposobem (ale i najdroższym) będzie kursujący bodaj co pół godziny Leonardo Express, który dojeżdża na główny dworzec Roma Termini w 32 minuty (14 euro), innym – autobusy Terravision również jeżdżące na Roma Termini (8 euro) lub autobusy SIT Bus Shuttle, a także pociągi regionalne do Roma Trastevere lub Roma Ostiense (8 euro), no i wreszcie taksówki za około 50 euro. Do wyboru, do koloru!

Kiedy? Może prościej byłoby zacząć od „kiedy nie„. W miesiącach zimowych temperatury spadają (średnie temperatury oscylują wokół 6-8 °C), a kolejki do atrakcji turystycznych i zabytków znikają. Rzym w styczniu i lutym jest praktycznie pozbawiony turystów. W lutym możemy spotkać się z ulewnymi deszczami. Ogólnie zimą może być zimno, deszczowo i ponuro. Natomiast w lipcu i sierpniu ilość turystów sięga zenitu, a przy tym upały bardzo utrudniają zwiedzanie – nie jest to też dobry czas na wędrówki wśród nagrzanych zabytków Rzymu. Jeśli więc mamy możliwość wyboru, to polecenia godne są miesiące marzec-czerwiec i wrzesień-listopad. Ja jak dotąd byłam w Rzymie raz w sierpniu, raz w maju, raz w październiku i raz w listopadzie. Muszę przyznać, że te dwa ostatnie wyjazdy były najciekawsze pogodowo.

Choć to nie jest interesujące zdjęcie, wyjaśnia wszystko – Jubileusz 2025. To dlatego niektóre rzeczy się nam nie udały, a niektóre miejsca były inne niż zwykle

Do listy, kiedy przyjechać do Rzymu, należałoby dodać rok 2025, który jako Rok Święty w kościele katolickim jest rokiem jubileuszowym i na tę właśnie datę wszystko miało być odszykowane, odnowione i odsłonięte. A więc – w drogę! Za to końcówka roku 2024 (byłyśmy w listopadzie…) nie była najlepszym momentem z racji trwających w wielu miejscach prac i renowacji, a co za tym idzie – zamknięcia, przysłonięcia bądź wykluczenia niektórych ważnych obiektów ze zwiedzania (Fontanna di Trevi, okolice Ołtarza Ojczyzny, Łuk Konstantyna, cenne obrazy w niektórych kościołach)

Nasz rzymski plan zwiedzania

  1. Dzień na Zatybrzu
  2. Dzień antyczny
  3. Dzień barokowy
  4. Dzień „święty” czyli wokół Watykanu
  5. Dzień na finał czyli jak pokonać strajk komunikacji

1. Dzień na Zatybrzu

Mieszkałyśmy w bardzo sympatycznym miejscu, w przestronnym mieszkaniu, wynajętym od @Ola w Rzymie – właśnie w okolicach Trastevere. Mieszkanie mieściło się na Monteverde Vecchio, tuż obok klimatycznego Zatybrza, u podnóża wzgórza Gianicolo. Tę część Rzymu właśnie, kolorową i awangardową dzielnicę artystyczną pełną stylowych, niedrogich knajpek i młodych ludzi, postanowiłyśmy zwiedzić pierwszego dnia. Niesztampowo. Zatybrze to bardzo ciekawe i sympatyczne miejsce – do spacerowania, zwiedzania, zjedzenia czegoś czy chłonięcia atmosfery nieco mniej turystycznego Rzymu z klimatem wąskich brukowanych uliczek i odrapanych kamienic. Wystarczyło z naszego locum przejechać 2 przystanki autobusem, by znaleźć się w pobliżu bazyliki świętej Cecylii na Zatybrzu. Znaleźć tę świątynię nie było wcale łatwo: stoi wciśnięta w szereg kamienic.

Fasada Bazyliki Santa Cecilia

Bazylika Santa Cecilia oddzielona od ulicy sporym dziedzińcem i fontanną, pokazuje swoją kolumnową fasadę (antyczne kolumny, fresk) z widoczną w tyle wieżą. Dzieje tego zakątka zaczynają się od legendy, której bohaterką jest dziewica i męczenniczka, Cecylia, torturowana i ścięta w 230 roku. Była katoliczką, która ślubowała czystość, a w efekcie poślubionego jej Waleriana i jego brata nawróciła na wiarę chrześcijańską. W miejscu świątyni (bazyliką kościół ten został w VI wieku za sprawą świętego Grzegorza) znajdował się pierwotnie dom mieszkalny rodziny jego patronki. Biała, marmurowa statua, przedstawiająca leżącą Cecylię z niemal odciętą głową, widoczna jest pod ołtarzem.

Kościół kilkakrotnie przechodził renowacje – w połowie XVIII oraz pod koniec XIX wieku. Koniecznie obejrzyjcie katakumby bazyliki – w lewej nawie można zejść do podziemnej części kościoła, gdzie znaleziono relikwie św. Cecylii. Robi wrażenie!

W krypcie (katakumbach) Bazyliki świętej Cecylii

Bazylika Santa Cecilia, jak wiele włoskich kościołów, jest czynna z przerwą w południe; godziny otwarcia: 10-13 i 16-19 (w niedziele inaczej!). Krypty są płatne 2,50 euro.

Spacer wzdłuż Tybru od Ponte Garibaldi do Ponte Sisto to była fantastyczna wędrówka nad bystro płynącą rzeką, momentami nawet z zejściem nad samą wodę. Do tego jeszcze widok na Wyspę Tyberyjską i ten słoneczny dzień!

Znad rzeki wyszłyśmy w okolicy placu Piazza Trilussa, obok mostu Ponte Sisto. Przy placu znajduje się fontanna z XVII wieku, w odleglejszej przeszłości zaopatrywana w wodę przez średniowieczny akwedukt. Fontanna jest okazała, przypominała mi paryski Plac Saint-Michel, z podobnie jak i tam wysiadującymi na schodkach turystami.

W okolicznych uliczkach, gdy zbliżałyśmy się do Piazza di Santa Maria, pełno było klimatycznych barów i restauracji, ze stolikami w wąskich, zacienionych uliczkach. Słyszałam o kilku znanych miejscach (np. Da Enzo al 29 czy Tonnarello), ale ich nie wypróbowałam, więc nie będę polecać. Sprawdziłyśmy natomiast hostarię Capo de Fero (Via di Cosimato 16), gdzie miałyśmy za cel spróbować rigattoni democratici (taka pasta czyli makaron). Spróbowałyśmy tego ja i Danusia, pozostali także innych dań – zadowolenie ogólne, podlane na koniec przez przemiłych, starszawych panów kelnerów odrobinką limoncello.

Tuż obok tego miejsca, w sercu Zatybrza znajduje się Piazza di Santa Maria in Trastevere, a jeden z boków tego placu stanowi fasada Bazyliki Santa Maria in Trastevere (św. Marii na Zatybrzu) Świątynia w środku zachwyca pięknem, a do tego jest prawdopodobne, że to najstarszy kościół chrześcijański w Rzymie. Jej pierwotna wersja pochodzi z około 350 roku naszej ery, choć wielokrotnie była przebudowywana. Dobudowano boczne nawy, a najmłodszy fragment bazyliki – dzwonnica – pochodzi z XII wieku.

Bazylika świętej Marii na Zatybrzu znajduje się na placu o tej samej nazwie

Wnętrze Bazyliki świętej Marii na Zatybrzu

Spacer prowadzi nas bardzo urokliwą uliczką Vicolo del Piede, gdzie pnącza nad głowami dodają uroku restauracyjnym ogródkom (np. La Canonica – nie polecam). Powoli wspinamy się na wzgórze, by dojść do kolejnego punktu zwiedzania Zatybrza, Fontanny dell’Acqua Paola.

Fontanna dell’Acqua Paola, duża, zdobiona budowla daje nam w bonusie piękny, panoramiczny widok na Rzym. Została zaprojektowana i zbudowana w początkach XVII wieku na zamówienie papieża Pawła V. Z rozmachem! Nazywana jest Fontanone – wielka fontanna.

Wspinamy się wyżej, by za kolejne 500 metrów od fontanny znaleźć się na Terrazza del Gianicolo czyli na szczycie wzgórza Janikulum, skąd według wielu opinii rozpościera się najwspanialszy widok na Wieczne Miasto. Faktycznie – w blasku powoli zachodzącego słońca można było w dole dostrzec Panteon, Piazza Venezia z doskonale widoczną tak zwaną Maszyną do Pisania, Koloseum i wiele innych obiektów. Na wzgórzu Janikulum stoi ogromny konny pomnik Giuseppe Garibaldiego, włoskiego polityka i rewolucjonisty, a wokół kilka straganów i barów.

Panorama Rzymu ze wzgórza Janikulum. W dodatku przed zachodem słońca!

A potem już powrót długą i prostą drogą na nasze Monteverde, z przystankiem na aperola (lub hugo) i pyszne ciasteczka. Jeszcze jedno miejsce warte jest kulinarnej uwagi – restauracja C’era una volta na naszym Monteverde. 300 metrów od mieszkania.

2. Dzień antyczny

Na ten dzień miałyśmy zarezerwowane zwiedzanie Koloseum na godzinę 9.30 i ono miało dać początek naszej eksploracji starożytnego Rzymu. Godzina była wczesna, spięłyśmy się więc, by dojechać na czas, bo spóźnialskich nie wpuszczają.

Bilety do Koloseum proponuję zarezerwować i kupić przez internet na stronie https://ticketing.colosseo.it Bilet normalny w wersji podstawowej kosztuje 18,00 euro, bilet ulgowy – 4,00 euro (młodzież 18-25 lat), dzieci i młodzież do 18 roku życia – gratis. Bilety sprzedawane są na konkretny dzień i godzinę wejścia do Koloseum i uprawniają do wejścia do trzech obiektów (1 raz do każdego): Koloseum, Forum Romanum i Palatyn przez 24 godziny. Trzeba posiadać ze sobą dowód lub paszport, bo bilet jest imienny. Występują również w sprzedaży bilety droższe, w cenie 24 euro, które uprawniają do wejścia na Arenę Koloseum oraz do większej ilości obiektów, w czasie 48 godzin.

Koloseum (Colosseo) widać było z daleka – to okazała, monumentalna i charakterystyczna budowla, której nie sposób z niczym pomylić. Pięknie prezentowała się w porannym słońcu, a my na zdjęciach na jej tle – również!

Koloseum to największy z amfiteatrów rzymskich, a powstało ich za czasów cesarstwa wiele, w różnych jego częściach. Najsłynniejsze, największe i zachowane do dziś (poza Rzymem) budowle znajdują się w Orange we Francji, El Jem w Tunezji, w Meridzie w Hiszpanii, w Taorminie na Sycylii, czy w Weronie. Budowę Koloseum rozpoczęto się najprawdopodobniej w ok. 72 roku n.e. na polecenie założyciela dynastii Flawiuszów, cesarza Wespazjana. Już po 8 latach budowy, w roku 80 n. e. syn Wespazjana, cesarz Tytus, uroczyście otworzył amfiteatr, oferując ludowi rzymskiemu studniowe igrzyska z ogromną ilością ofiar wśród gladiatorów i zwierząt.

Koloseum w środku

Największy rzymski amfiteatr wzniesiono na planie owalu o wymiarach około 188 m na 156 m. Ma dziś około 48,5 m wysokości (dawniej blisko 52 m). Obserwując imponujący gmach, łatwo można wyodrębnić trzy pierwsze piętra budowli. Na widowni było około 45/50 tysięcy miejsc siedzących. Do Koloseum prowadziło 80 ponumerowanych bram umożliwiających bardzo szybkie wejście lub opuszczenie amfiteatru przez widzów. Pod główną Areną znajdowały się rozległe piwnice, gdzie trzymano i skąd wypuszczano gladiatorów.

Silna rzymska piątka, a za nami … tysiąclecia historii!

Byłam w Koloseum po raz czwarty i subiektywne wrażenie nasunęło mi się następujące: coraz więcej miejsc i przestrzeni wygrodzonych z normalnego zwiedzania i coraz bardziej niewyobrażalny tłum zwiedzających. Widoki nadal fotogeniczne, z wyjątkiem przysłoniętego siatką Łuku Konstantyna.

Koloseum w różnych ujęciach…

Forum Romanum przez blisko 1000 lat stanowiło serce starożytnego Rzymu. Na forum organizowano najważniejsze zgromadzenia, przemówienia, wiece czy uroczyste pochody, a nawet wykonywano egzekucje. Niestety, smutnym i destrukcyjnym okresem dla Forum Romanum był czas renesansu (od XIV do początku XVII wieku; największe zniszczenia przypadły na lata 1540-1550), gdy ostatnie zachowane starożytne świątynie oraz budowle (w tym i Koloseum) służyły papieżom jako kamieniołom do rozbudowy Watykanu.

Łuk Tytusa

Forum Romanum i pobliski Palatyn to duży, rozległy teren, do którego wchodzi się zwykle po obejrzeniu Koloseum, na ten sam bilet i po którym spaceruje się dobre 2-3 godziny. Najważniejsze i najbardziej przyciągające wzrok obiekty na Forum Romanum to:

Świątynia Antonino i Faustyny na Forum Romanum
Światynia Kastora i Poluksa

Forum Romanum i Palatyn robią wrażenie, ale ja zwykle po kilku godzinach oglądania nawet najbardziej cennych i niezwykłych zabytków i kamieni, odczuwam potrzebę wyjścia i popatrzenia na coś innego, zwyczajnego: drzewa, jedzenie… Z przyjemnością więc wyszłyśmy z Forum Romanum od tyłu Ołtarza Ojczyzny i ruszyłyśmy slalomem między wykopami linii metra C szukać restauracji na jedzonko, picie i możliwość zajęcia pozycji siedzącej. Udało nam się i z zadowoleniem zasiadłyśmy w restauracji Hedera.

Łuk Septymiusza Sewera. W tle, u góry, widać konnicę z Ołtarza Ojczyzny

Na finał dnia antycznego weszłyśmy jeszcze na „nieantyczny” Pomnik Wiktora Emanuela II przy Piazza Venezia (Monumento a Vittorio Emanuele II lub Vittoriano), zwany potocznie Ołtarzem Ojczyzny lub Maszyną do Pisania. To dość kontrowersyjny, rzucający się w oczy i zdaniem niektórych – zupełnie niepasujący do centrum Rzymu obiekt. Biały, marmurowy i ogromny. Na dachu budynku znajdziecie płatny panoramiczny taras widokowy, a nieco niżej także darmowy punkt widokowy.

To była nasza wartość dodana, podobnie jak odprawa warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza na Vittoriano. Poszukiwanie statuy wilczycy z Romulusem i Remusem zostało uwieńczone sukcesem – zeszłyśmy, by wejść ponownie na dziedziniec na Wzgórzu Kapitolińskim i jeszcze raz przy okazji popatrzeć z góry na wieki historii na Forum Romanum.

3. Dzień barokowy

Dzień zaplanowała Anka, miłośniczka kościołów i baroku, zresztą moja partnerka w planowaniu tej eskapady do Rzymu. Wyruszyłyśmy rankiem autobusem z Roma Trastevere na Piazza Venezia, potem już spacerkiem.

Il Gesù czyli Kościół imienia Jezus znajduje się przy Piazza del Gesù. Monumentalna fasada kościoła dominuje nad niezbyt dużym placem. Ten rzymski kościół jezuitów wznoszono w latach 1568-84 jako pierwszy kościół dla nowo powstałego zakonu.Tak więc stanowi on najstarszy kościół barokowy w Rzymie i pierwowzór dla europejskich barokowych świątyń. Autorem projektu świątyni jest włoski architekt Giacomo Barozzi da Vignola,

Wnętrze kościoła Il Gesu

Całe wnętrze pełne jest barokowego przepychu, ściany zdobią różnobarwne marmury, bogate sztukaterie, złocenia i rzeźby. Sklepienie pokryte zostało w drugiej połowie XVII wieku iluzjonistycznymi freskami. Natomiast klasycystyczny ołtarz główny jest rezultatem ostatniej, XIX-wiecznej przebudowy. Bryła świątyni jest bardzo zwarta.

Następnie obrałyśmy za cel małą wędrówkę śladami Berniniego i Borrominiego. Przecinając plac przed pałacem na Kwirynale, doszłyśmy obejrzeć Kościół św. Andrzeja na Kwirynale (Sant’Andrea al Quirinale – Via del Quirinale 30), ponoć najdoskonalsze dzieło Berniniego i jeden z piękniejszych klejnotów rzymskiego baroku. Przyzwyczajone do oglądania w Rzymie okazałych, monumentalnych kościołów, byłyśmy zadziwione, jaki jest niewielki. Bernini był dumny ze swego dzieła i ponoć pod koniec życia spędzał w świątyni sporo czasu, podziwiając jej piękno. Kościół wybudowano na niewielkim skrawku ziemi należącym do jezuitów, stąd też jego niezwykły kształt – elipsa z krótszą osią jako główną. Kościół jako relikwie kryje doczesne szczątki św. Stanisława Kostki.

Wnętrze Kościoła Św. Andrzeja na Kwirynale

Quatro Fontane Fontanny są umieszczone w rogach czterech budynków stojących na skrzyżowaniu między Via delle Quattro Fontane i Via XX Settembre, każda w niszy. Zostały zbudowane między 1588 a 1590 rokiem; Dwie z nich reprezentują rzeki (rzekę Arno + lew, herb Florencji i rzekę Tybr – róg obfitości i wilczyca), a pozostałe dwie – Wierność (koło Palazzo Barberini) i Siłę.

Fontanna reprezentująca Siłę lub boginię Juno z pawiem po lewej i głową Aliona wylewającą wodę po prawej.
Jedna z czterech fontann – symbolizująca rzekę Tybr z wilczycą (obok kościoła San Carlino)

Kościół San Carlo alle Quattro Fontane, nazywany też kościołem św. Karola Boromeusza lub San Carlino, zaskoczy nas niewielką, oryginalną, wklęsło-wypukłą fasadą. Kościół wybudowany został wraz z klasztorem na zaskakująco małej działce, co skutkuje też niewielkimi rozmiarami samej świątyni, zaprojektowanej przez czołowego przedstawiciela dojrzałego baroku rzymskiego – Francesco Borrominiego. Jest jednocześnie jego manifestem – odrzucenie linii i kątów prostych, falujące, delikatne formy. Przy tym biel ścian i biała kopuła bez modnych w tym czasie marmurów i malowideł. Fundatorami kościoła był ród Barberinich.

Przyszedł czas na południowe jedzenie – dałyśmy się Ani zaprowadzić do Osteria delle Gusto przy Via Rasella, gdzie całkiem smacznie, a bez wielkiego tłoku, zjadłyśmy i wypiłyśmy.

Nadeszła pora i miejsce na naszym środowym szlaku na Fontannę di Trevi, jeden z rzymskich barokowych hitów, tyle, że … nie w listopadzie 2024! Otóż kłania się słynny Jubileusz – w ramach przygotowań do roku świętego fontannę wygrodzono i trwał właśnie remont jej akwenu. Piękną, marmurową część pionową, przedstawiającą boga mórz, Neptuna, otoczonego morskimi bóstwami – trytonami, dało się oglądać, ale za to (ponoć na wyraźną prośbę turystów spragnionych rzymskiej symboliki) postawiono za ogrodzeniem balię do wrzucania pieniążków na szczęście i powrót!

Fontanna di Trevi – bez fontanny! Cóż, jubileusz…

Droga zawiodła nas niedużymi, turystycznymi uliczkami, obok fasady Świątyni Hadriana ze 145 r. n. e. (zachowała się jedynie jedna ściana wysoka na 15 metrów i licząca 11 kolumn, która została wkomponowana w gmach rzymskiej giełdy) – prosto pod … Panteon, jedyny niebarokowy, a antyczny zabytek tego dnia.

Pod kolumnadą świątyni Hadriana

Panteon pozostaje jedynym zachowanym w stanie niemal oryginalnym zabytkiem antycznym w Rzymie. Pierwszy budynek Panteonu wzniesiono w latach 27-25 p.n.e. na polecenie Marka Agrypy. Spłonął około 80 r. n.e. Odbudowa miała miejsce za rządów cesarza Trajana, niestety, w 117 roku władca zmarł, a budowę doprowadził do końca w 125 roku jego następca, Hadrian. Nad wejściem do Panteonu znalazł się napis honorujący twórcę pierwotnej budowli, gdyż wykorzystano zachowane z niej fragmenty: M. AGRIPPA. L. F. COS. TERTIVM. FECIT. Możemy to przetłumaczyć jako „Marek Agrypa, syn Lucjusza, trzykrotny konsul, wzniósł ten budynek”.

Panteon i jego rotunda dowodzą prawdziwego kunsztu architektonicznego. Średnica rotundy wynosi mniej więcej 43,3 metra i równa jest wysokości budynku, mierzonej od podłogi do oculusa. Panteon stanowi połączenie 2 części: przedsionka oraz rotundy. Na szczycie rotundy znajduje się okrągły otwór nazywany oculusem, którego średnica – nie do wiary! – przekracza 9 metrów. Oculus jest jedynym doświetleniem budynku, a wpadające tędy w czasie deszczu krople wody – niesamowitym ponoć doświadczeniem. Ołtarz usytuowano naprzeciwko drzwi wejściowych, a po obu jego stronach znajdują się po trzy kaplice oraz po cztery nisze. Panteon kryje grobowce kilku wielkich ludzi, m. in. króla zjednoczonych Włoch Wiktora Emmanuela II czy Rafaela Santiego.

Oculus w całej okazałości
Wnętrze Panteonu

Panteon w Rzymie jest otwarty codziennie, z wyjątkiem 1 stycznia, 15 sierpnia oraz 25 grudnia, w godzinach od 9:00 do 19:00. Ostatnie wejście możliwe jest do 30 minut przed zamknięciem. Wstęp kosztuje 5 euro, bilety można kupić w kilku automatach lub online.

Tuż przed wyczekiwanym przeze mnie Piazza Navona, idąc od strony Panteonu, weszłyśmy jeszcze do Kościoła św. Ludwika (San Luigi dei Francesi) koło Piazza Navona. Jego największą atrakcją są obrazy Carravaggia, ale – zostały przysłonięte z racji remontu nawy przed jubileuszem. No, oczywiście!

Wreszcie Piazza Navona, moje ulubione miejsce w Rzymie. I też nieco zawodu: Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Quattro Fiumi) cała pod rusztowaniami… A to bardzo słynna fontanna, wzniesiona w XVII weku przez Berniniego, choć personifikacje poszczególnych rzek (Nilu, Dunaju, Gangesu i Rio de la Plata) mają różnych autorów. Pozostała nam wyobraźnia!

Na Piazza Navona znajduje się kościół pod wezwaniem św. Agnieszki – Sant’Agnese in Agone. Zaprojektował go Francesco Borromini, na zlecenie papieża Innocentego X. Kościół upamiętnia cud, do którego doszło w IV wieku. Dziewczynka, o imieniu Agnieszka, późniejsza święta, została w tym miejscu publicznie obnażona, ponieważ odrzuciła zaloty ważnego Rzymianina. Jak głosi historia natychmiast błyskawicznie urosły jej włosy, tak aby ukryć jej nagość i ocalić honor. Święta Agnieszka nie uniknęła jednak tragicznego losu, została ścięta niedługo później. Kościół ten stanowi jeszcze jeden przykład przepięknego włoskiego baroku.

Piazza Navona i fasada kościoła św. Agnieszki (zdjęcie Anki)
W Kościele Sant’Agnese in Agone na Piazza Navona

A potem był już cudownie rozweselający drink z bruschettą w kawiarni na Piazza Navona przy zapadającym na Rzym zmroku… W drodze na przystanek zaś – jeszcze jedna niespodziewana barokowa perełka – Kościół Św. Andrzeja delle Valle.

4. Dzień „święty” czyli wokół Watykanu

Na 13.30 miałyśmy zarezerwowany wstęp do Muzeów Watykańskich. Pojechałyśmy do Watykanu wcześniej, ale długość kolejki do bazyliki pokazała nam, że czas, który nam pozostał do wejścia do muzeów jest zbyt krótki, żeby w tym czasie odwiedzić bazylikę. Pozostało więc spróbować coś zjeść, bo czekało nas kilka godzin spaceru wśród dzieł sztuki. Czas pokazał, że to był zdecydowanie zły pomysł. Albo zły wybór. Skorzystałyśmy z knajpki możliwie najmniej oddalonej od kolumnady. No, cóż, najgorsze doświadczenie gastronomiczne w czasie naszego pobytu! Niestety, restauratorzy w okolicach Placu św. Piotra idą chyba na ilość i przerób, przy tym zdecydowanie nie szanują pielgrzymów ani ich portfeli. Rada – jeśli macie coś zjeść w Watykanie – 5 razy się zastanówcie!

Kolumnada Berniniego otaczająca plac, z paradą świętych na górze

Wychodząc spod kolumnady i stojąc tyłem do bazyliki, do Muzeów Watykańskich kierujemy się w lewo i musimy przejść około kilometra, z czego ostatnie 300 metrów w towarzystwie stojącej kolejki.

Bilety wstępu do Muzeów Watykańskich rezerwujemy najlepiej online, na oficjalnej stronie https://tickets.museivaticani.va/home. Kosztują 25 euro i są o 5 euro droższe niż w kasie, ale zapewniają nam wejście o określonej godzinie, co nie znaczy, że bez czekania. Muzea są otwarte w godzinach zazwyczaj 8 -19, w niedziele nieczynne.

Jest to jedno z największych muzeów świata, na które składa się kilkadziesiąt sal. Możemy w nim obejrzeć około 20 tysięcy wystawionych eksponatów (łącznie zgromadzono ich tu 70 000), a corocznie odwiedzają je miliony turystów. Przed nami trasa przez muzealne sale i dziedzińce licząca około 7 km czyli co najmniej 3 godziny zwiedzania!

„Święty Hieronim na pustyni,” obraz Leonarda da Vinci w Pinakotece Muzeów Watykańskich
Sfera con sfera na Dziedzińcu Pinii

Na co zwrócić uwagę w Muzeach Watykańskich?

  • Pinakoteka czyli watykańska galeria obrazów, gdzie zobaczymy dzieła między innymi Raffaello Santi, Leonardo da Vinci, Giotto, Perugino czy Caravaggio; często wcześniej zdobiące kościoły
  • Dziedziniec Pini (Szyszki) z dwiema okazałymi rzeźbami: 4-metrowej szyszki oraz zwracającej uwagę złocistej „Sfera con sfera”, kuli wykonanej z brązu, autorstwa włoskiego złotnika i rzeźbiarza Arnaldo Pomodoro z 1990 roku
  • Muzeum Pio Clementino – czyli Muzeum Piusa i Klemensa – jedna z najcenniejszych części Muzeów Watykańskich, pełna antycznych rzeźb, popiersi i mozaik. Ważne dzieła wystawione są na Cortile Ottagono, czyli na ośmiobocznym dziedzińcu
  • Galeria Map Geograficznych to wspaniały, ponad 100-metrowy korytarz, w którym podziwiać można mapy przedstawiające ówczesne Włochy
Korytarz z galerią map geograficznych – piękny!
Szyszka na Dziedzińcu Pinii
  • „Jan Sobieski pod Wiedniem”, dzieło malarskie Jana Matejki, nazywane też Odsieczą Wiedeńską, to największy obraz w Muzeach Watykańskich, dar narodu polskiego
  • Pokoje Rafaela (Stanze) – cztery przebogato zdobione pokoje znajdują się na drugim piętrze Pałacu Apostolskiego; dzieło Rafaela Santi
  • Kaplica Sykstyńska to prawdziwe arcydzieło, perełka i najtłumniej odwiedzane miejsce. Zbudowano ją na polecenie papieża Sykstusa IV (stąd nazwa). Pierwsze freski pojawiły się w 1481 r., ale dopiero Michał Anioł ozdobił kaplicę ostatecznie, malując wiele scen ze Starego Testamentu, w tym „Stworzenie Adama”, które zna niemal każdy. Michał Anioł nad swoim arcydziełem pracował przez cztery lata – od 1508 do 1512 roku. Druga z prac Michała Anioła, późniejszy fresk „Sąd Ostateczny” znajdziemy na ołtarzowej ścianie.

To naprawdę duży skrót tego, co da się zobaczyć w Muzeach Watykańskich!

W Kaplicy Sykstyńskiej nie można fotografować. Nie można tam również wejść bez odpowiedniego ubrania (jak do włoskich kościołów)

Bazylika świętego Piotra. Plac świętego Piotra.

Dla tych miejsc niektórzy przyjeżdżają do Rzymu z końca świata. Symbol i główne miejsce chrześcijaństwa, siedziba głowy kościoła – Bazylika świętego Piotra na Placu świętego Piotra. Najczęściej wypełnione ludźmi lub wręcz tłumami ludzi.

Plac św. Piotra (wł. Piazza San Pietro) w Watykanie należy do najznamienitszych przykładów rzymskiego baroku i jest jednym z najlepszych dowodów talentu słynnego Gianlorenzo Berniniego. Plac składa się z głównego obszaru w kształcie elipsy, o długości około 200 metrów (blisko 240 metrów razem z kolumnadą) oraz z mniejszej części w kształcie trapezu, bezpośrednio przy fasadzie bazyliki. To właśnie Berniniemu Watykan zawdzięcza kolumnadę, w sumie aż 284 kolumny, które „zamknęły” plac, tworząc podcienia, tak potrzebne tu podczas upałów.

Na placu zauważymy wysoki, 40-metrowy monument – egipski obelisk i krzyż z fragmentem relikwii Krzyża Świętego, a po jego bokach dwie bliźniacze fontanny z XVII wieku.

Na Placu św. Piotra ZAWSZE wypatrzymy kolejkę do bazyliki. Mniejszą lub większą, ale jednak. Ona zaprowadzi nas do wnętrza tego wspaniałego budynku.

Ten słynny baldachim nad zejściem do relikwii św. Piotra…

Bazylikę św. Piotra zbudowano w latach 1506–1626. Miejsce to było świątynią już dużo wcześniej – tu znajdowała się bazylika wczesnochrześcijańska cesarza Konstantyna. Ta z kolei miała w IV w. n. e. stanąć na monumencie oznaczającym miejsce pochówku świętego Piotra. Dzisiaj, wedle tradycji, uważa się, że jego grób leży pod głównym ołtarzem.

Figura świętego Piotra z brązu, ręki Arnolfa di Cambio

Bazylika stanowi najokazalszy przykład barokowej świątyni, a także miejsce pochówku wielu papieży i świętych. Kryje też bezcenne zabytki, jak brązową figurę świętego Piotra ręki Arnolfa di Cambio, Pietę Watykańską Michała Anioła czy ołtarz świętego Piotra z baldachimem Gianlorenzo Berniniego. Na uwagę zasługuje też fasada bazyliki z XVII wieku z 13 posągami apostołów na szczycie oraz kopuła, zaprojektowana (choć niedokończona) przez Michała Anioła.

To przede wszystkim miejsce pielgrzymek i miejsce spotkań wiernych z papieżami. Ważne miejsce. Byłyśmy szczęśliwe, że udało nam się zdążyć je zwiedzić, bo po Muzeach Watykańskich powstał już moment paniki, że się nie uda. Gdy wchodziłyśmy, już zapadał zmierzch.

Był to koniec dnia w Watykanie, ale postanowiłyśmy, że nie można tak zlekceważyć Schodów Hiszpańskich i ich nie zobaczyć podczas tej wycieczki, zwłaszcza, że część z naszej paczki była w Rzymie po raz pierwszy. Podjechałyśmy metrem (które w piątek już miało strajkować) na Piazza di Spagna i odwiedziłyśmy wieczorową porą Schody Hiszpańskie, Via dei Condotti i nawet Caffè Greco!

5. Dzień na finał czyli jak pokonać strajk komunikacji

I tak oto nieuchronnie nadszedł koniec! Ostatni dzień podniósł nam ciśnienie nim jeszcze nastąpił: dowiedziałyśmy się mianowicie o planowanym strajku komunikacji. A my tu na lotnisko…! Prowadziłyśmy rozmaite plany obejściowe, bo bałyśmy się paraliżu komunikacyjnego. Na szczęście rzeczywistość okazała się mniej straszna niż przewidywania, mianowicie kursowały przynajmniej pociągi. A przecież Trastevere skomunikowane jest z wieloma miejscami pociągiem. Natomiast na samo lotnisko kupiłyśmy z Roma Termini bilety na autobus Terravision i tak to większość problemu została rozwiązana. Jedyna strata to że zobaczyłyśmy w piątek mniej – tylko Bazylikę Santa Maria Maggiore, bo znajduje się niedaleko dworca Termini.

Papieska Bazylika Matki Bożej Śnieżnej czyli Santa Maria Maggiore jest jedną z czterech bazylik papieskich (czyli tzw. większych) w Rzymie. Jej historia sięga V wieku n.e., choć obecna fasada pochodzi z połowy XVIII wieku. Kryje relikwie żłóbka. To tutaj po raz pierwszy odprawiono Mszę Świętą w wigilię Bożego Narodzenia i papież zwykle nadal to kultywuje. Jest przepięknie zdobioną, wielką bazyliką, w której pochowano 7 papieży oraz … Berniniego.

Wnętrze Bazyliki Matki Bożej Śnieżnej

I tak oto zakończył się nasz rzymski zachwyt, zaplanowany przez Ankę i przeze mnie. Jeszcze chciałoby się zobaczyć coś więcej, ale … zawsze można wrócić!

Dziękuję, dziewczyny! Alu, Aniu, Danusiu i Iwonko – to był fajny wyjazd i niezapomniany wspólny czas. Do następnego razu!

    Komentarzy - 10

  1. Zrobiłaś tytaniczną pracę-wspaniałe przypomnienie historii podróży z dawnych lat- gratulacje. Nic innego nie pozostaje jak ponowne odwiedzenie Wiecznego Miasta z Twoimi wskazówkami.

  2. Super się czyta opis rzymskiego tripu. Pięknie napisałaś Grażynko.
    Choć już tam byłam, to na pewno wybiorę się jeszcze raz. A już koniecznie trzeba spróbować rigattoni democratici. 🫠😋👏👏👏

  3. Świetnie napisane. Z przyjemnością się czyta. Zebrane najważniejsze info. A ponieważ pamięć jest ulotna, dziękuję za jej odświeżenie i „zapis dla potomnych”.
    Tak trzymaj!!! ♡

    1. Dla mnie też ten blog jest między innymi „pamiętnikiem podróżnym”. Bardzo pomaga utrwalić niektóre momenty.

  4. Dobrze było przypomnieć sobie tę wspaniałą wycieczkę do Rzymu. Najbardziej zachwyciło mnie Zatybrze, to fantastyczne miejsce. Grażynko, bardzo ciekawy artykuł, m.in. ze względu na informacje historyczne. Dziękuję wszystkim Koleżankom za ten niezwykłą przygodę.

  5. Poprawka do mojego komentarza. Dziękuję wszystkim Koleżankom za tę niezwykłą przygodę.

  6. O Zatybrzu z zachwytem opowiadały mi Ola i Gosia, dlatego chciałam też tego zachwytu doświadczyć. A ja nadal nie sprawdziłam, jak to jest włożyć rękę do ust prawdy. 😉 Trzeba wrócić!

Skomentuj Alina Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *