W podróży

Czarnogóra czyli Montenegro – kraj kontrastów

Czarnogóra – tam nas jeszcze nie było! W tym roku Bałkany bardzo zostały docenione – odwiedziłam je dwukrotnie: w maju – Czarnogórę z „liźnięciem” Albanii oraz na przełomie sierpnia i września – Chorwację (zerknij na Zadar, miasto błyszczących bruków)

Czarnogóra, znana w większości świata jako Montenegro, to kraj niewielki, którego liczba mieszkańców sięga około 633 tysięcy (tyle mniej więcej, co Poznań, Wrocław czy Łódź). Kraj, który wyłonił się na mapie Europy w 2006 roku, na skutek zmian po upadku Jugosławii oraz w wyniku wojen bałkańskich w latach 90. ubiegłego wieku. Kraj niewielki (13 812 km2), graniczący z Bośnią i Hercegowiną, Serbią, Kosowem, Albanią i Chorwacją i – co ogromnie ważne – z Morzem Adriatyckim. Czarnogóra niegdyś stanowiła nazwę jednej z republik federacyjnych Jugosławii. Jej stolicą jest Podgorica, z niczego specjalnie nieznana. Czarnogóra nie jest członkiem Unii Europejskiej (choć stara się), ma natomiast euro jako walutę!

Mapka Czarnogóry (zapożyczone)

Czarnogóra jest krajem kontrastów. Ma przecudną naturę i parki narodowe, wciąż można tu znaleźć miejsca dzikie, piękne, wyjątkowe i niezatłoczone. A miłośnicy kurortów, plażowania i wypoczynku nad morzem też znajdą swój raj. Podobnie, jak miłośnicy historycznych zabytków z tradycjami. W 2019 roku Czarnogórę odwiedza ponad 2 miliony ludzi, a w 2023 – 1,2 miliona turystów. Zainteresowanie tym niewielkim krajem na Bałkanach zdecydowanie rośnie. Nas też przyciągnął.

Co zobaczyliśmy w Czarnogórze?

  1. Kotor
  2. Budva
  3. Perast
  4. „Agrafki” i Cetynia, dawna stolica
  5. Zatoka Kotorska – rejs
  6. Herceg Novi
  7. Jezioro Szkoderskie
  8. Stary Bar

Kotor

Kotor lubią koty… i coś w tym jest! Kotor to perełka Czarnogóry, przynajmniej w moim mniemaniu. Jest piękny! Położony jest nad Zatoką Kotorską, gdzie morze wciska się głęboko w ląd, między góry. Wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.

Takich kiciusiów na Starówce Kotorskiej nie brakowało

To jedno z niewielu miast wybrzeża Morza Śródziemnego, które zachowały swój system fortyfikacji. Doskonale utrzymane mury obronne mające 4,5 km długości oraz 20 m wysokości zawiodą nas do widocznej wysoko nad miastem Twierdzy św. Jana. Polecam tę wędrówkę dla niezwykłego widoku na Zatokę Kotorską, choć same się tam nie wspięłyśmy (czasu mało, żal…) Na bramie wejściowej do Starego Miasta widnieje napis „Tuđe nećemo, svoje ne damo” („Cudzego nie chcemy, swojego nie oddamy”) To jedno zdanie mówi o Czarnogórze i Czarnogórcach sporo. Są dumni, pełni temperamentu, kochają swoją tradycję i pamiętają przeszłość.

Brama z napisem „Cudzego nie chcemy…”

Za murami miejskimi kryje się średniowieczny labirynt krętych, brukowanych uliczek i dziedzińców. Pomarańczowe dachówki i marmurowe błyszczące uliczki to dodatkowy wyróżnik miasta. Wędrując tędy znajdziecie wiele urokliwych miejsc i cennych zabytków – świątynie prawosławne i katolickie, a także budynki w stylu romańskim, gotyckim, renesansowym i barokowym, co tworzy niezwykłą frajdę dla zwiedzających.

Najbardziej rozpoznawalnym symbolem miasta jest Katedra św. Tryfona (Sveti Tripun), zbudowana w XII wieku na cześć patrona i obrońcy Kotoru. Znajdziecie cerkwie św. Łukasza oraz św. Mikołaja, XVII-wieczną wieżę zegarową, do tego gotyckie pałace i bramy miejskie.

Przed Katedrą św. Tryfona
Rozeta u św. Tryfona
Wnętrze katedry św. Tryfona w Kotorze

Warto wiedzieć, że Kotor (podobnie jak Wenecja) znany jest z obchodów karnawału, a do tego z licznych festiwali w okresie letnim.

Budva

Budva to miasto położone położone na południe od Kotoru i Zatoki Kotorskiej, bezpośrednio nad morzem. Choć liczy tylko kilkanaście tysięcy stałych mieszkańców, można śmiało powiedzieć, że to modny kurort. Być może nawet najbardziej z czarnogórskich miast zasługujący na tę nazwę. W sezonie przewija się przez Budvę nawet 100 tysięcy ludzi. Oprócz nocnych i dziennych rozrywek miasto może poszczycić się zabytkową starówką oraz licznymi plażami.

Mam niedosyt Budvy, byliśmy tam stosunkowo krótko, ale to bardzo przyjemna przestrzeń do zwiedzania i wypoczynku. Historia tego miejsca sięga starożytnych Greków i około IV wieku naszej ery. Później ślady swe zostawili w mieście Arabowie, oczywiście Wenecjanie, a od końca XVIII wieku – Austro-Węgry, żeby wreszcie, po wojnach, znaleźć się w Jugosławii.

W Budvie (foto: Ambro)

Na co warto zwrócić uwagę w Budvie? Przede wszystkim na mury miejskie, cytadelę z czasów weneckich, konkatedrę św. Jana Chrzciciela oraz dwie niewielkie cerkwie: św. Savy i św. Trójcy. Warto zdecydować się na zobaczenie Muzeum Miejskiego. Przy murach obronnych, niedaleko Bramy Morskiej stoi ciekawy obiekt: wielki złoty dzwon (z plastiku), rekwizyt filmowy z filmu „Długie łodzie wikingów”.

Katastrofalne w skutkach dla wielu nadmorskich miast Czarnogóry było trzęsienie ziemi z 15 kwietnia 1979 roku. Szacuje się, że z większość budynków w Budvie, Kotorze, Tivacie zostało uszkodzonych.

Ciekawym miejscem w okolicach Budvy, niektórzy nawet twierdzą, że jedną z głównych atrakcji Czarnogóry, jest Sveti Stefan. To mała wyspa, a w XX wieku położona na niej wioska była zamieszkiwana ledwie przez kilkadziesiąt rodzin. Za czasów Broz Tito i Jugosławii zrodził się plan przyciągnięcia tu turystów. Zaplanowano przekształcenie wysepki w modny kurort-enklawę. Odwiedzały to miejsce (i jeszcze do dziś odwiedzają) prawdziwe gwiazdy i celebryci. Na Sveti Stefan odpoczywali wielcy swoich czasów: Jurij Gagarin, Sophia Loren, Gina Lollobrigida, był tu Kirk Douglas, Claudia Schiffer, Sylvester Stallone i inni. Po gorszym okresie po wojnie na Bałkanach, dziś znów cieszy się sławą i popularnością. Wyspa Sveti Stefan jest zamknięta dla turystów, mogą na nią wjechać osoby mieszkające w hotelu. Niekiedy organizowane są wycieczki z oprowadzaniem przez pracowników hotelu.

Wyspa Sveti Stefan, a na niej – zabudowania hotelu

Perast

Do Perastu pojechaliśmy pierwszego dnia naszego zwiedzania Czarnogóry, jeszcze przed Kotorem i Budvą. Zrobił na mnie wtedy duże wrażenie. Miasteczko maleńkie, choć z imponującą przeszłością. Niegdyś (czasy weneckie) było naprawdę znaczącym portem z czterema stoczniami i szkołą morską, do której zjeżdżali żeglarze po naukę z całej Europy.

No, i to położenie: nad Zatoką Kotorską, a na wprost miasteczka przyklejonego u stóp gór – wyspa Matki Bożej na Skale (Gospa od Škrpjela). Miejsce to jest jedyną na Adriatyku sztucznie usypaną wyspą, ale trwa w tym miejscu już od XV wieku i, oczywiście, wiąże się z legendą.

W 1452, dwaj rybacy znaleźli na niewielkiej wystającej ponad wodę skale obraz Matki Boskiej. Próbowali umieścić go godnie – w kościele św. Mikołaja w Peraście. Trzykrotnie jednak go tam ustawiano, lecz obraz w tajemniczych okolicznościach wracał na skałę. Mieszkańcy postanowili więc w miejscu skały usypać wyspę i wznieść świątynię.

Kościół jest maleńki, bo i wyspa niewielka. Dopływa się na nią stateczkami. Sam Perast ciągnie się nad brzegiem zatoki i warto się przejść wzdłuż nabrzeża. Na uwagę poza wyspą zasługują:

  • Kościół św. Mikołaja i jego 55-metrowa dzwonnica (wspaniały punkt widokowy)
  • Barokowe pałace starego miasta; jest ich blisko 20 (choć część w ruinie) i pochodzą z XVII i XVIII wieku – na przykład pałac Bujović (obecnie Muzeum Miejskie), Pałac Smekja (XVII w) z białego kamienia, pałac Visković z wieżą z początku XVI wieku, pałac biskupa Andrija Zmajevića (położony wyżej)

W Peraście mieszka tylko kilkuset stałych mieszkańców, ale został on pięknie odrestaurowany i umieściło się tam kilka hoteli.

„Agrafki” i Cetynia (Cetinje), dawna stolica

Czym są „agrafki kotorskie”? Serpentynami do nieba! Niewątpliwie jedną z atrakcji Czarnogóry, a przy tym dość hardkorową drogą w górach. Ponieważ wjazd znad Zatoki Kotorskiej drogą P1 w górę, w stronę Cetinje i Parku Narodowego Lovćen, wije się i kręci w specyficzny sposób, przypominający kształtem agrafki, tak właśnie go nazwano. Jazda tą drogą jest ekscytująca, ale wymaga ostrożności, ponieważ trasa jest stroma i kręta, a zakręty mają po 180 stopni. Na trasie na szczęście znajdują się liczne zatoczki, które umożliwiają zatrzymanie się i podziwianie widoków. Duże pojazdy mogą korzystać z tej drogi tylko w jedną stronę – pod górę.

Przyznam się, że bałam się wręcz trochę podróży autokarem tą drogą, bo taki już jestem cykor i człowiek nizin. Nie dało się zrobić agrafkom zdjęcia, ciągną się na zbyt dużym terenie, a na dodatek unosiła się mgła. spotkałam tylko pocztówkę, na której fotograf przepięknie je ujął. Wrażenie robiło unoszenie się coraz wyżej ponad wody Zatoki Kotorskiej i zmieniający się widok na nią.

To jest zdjęcie POCZTÓWKI, tak nie byłabym w stanie sfotografować Agrafek Kotorskich

A potem wjechaliśmy w góry, żeby spróbować pršut i zdegustować rakiję, a wreszcie dojechać do Cetynii (Cetinje).

Najważniejszy zabytek Cetynii – Monastyr Narodzenia Matki Bożej

Cetynia to niewielkie, senne miasteczko w górach i aż nie chce się wierzyć, że kiedyś pełniło funkcję stolicy. Do dziś czasem mówi się o niej miasto ambasad, gdyż w początkach XX wieku wybudowano tu kilka placówek dyplomatycznych. Aktywnie funkcje stolicy pełniła do 1918 roku, a przestała nią być po 1945 roku, gdy Czarnogóra stała się częścią Jugosławii. W mieście znajduje się rezydencja prezydenta Czarnogóry, której uroczyste otwarcie miało miejsce w 2005.

Najważniejszym zabytkiem Cetynii jest usytuowany u podnóża wzgórza Orlov Krš, czyli Monaster Narodzenia Matki Bożej. Świątynia ta oprócz centrum duchowego Czarnogórców, stanowiła także siedzibę władyków Czarnogóry. W cerkwi monastyru znajdują się groby znaczących członków rodu Petroviciów-Niegoszów, oraz słynna cela św. Piotra z relikwiami św. Piotra Cetyńskiego.

Ponadto w Cetynii, po której przyjemnie jest zwyczajnie pospacerować, zobaczycie:

Dawny pałac Mikołaja I w Cetynii
  • Dawny pałac Mikołaja I Petrovicia-Niegosza (obecnie Muzeum Narodowe)
  • Dwór Biljarda (obecnie Muzeum Njegoša)
  • cerkiew na Ćipurze (crkva na Ćipuru)
  • Dom Djukanović znany też jako Dom Czterech Pór Roku, a obok niego, na ławeczce – Ksenia Petrović-Niegosz
Willa Cztery Pory Roku
Ksenia czeka…

Zatoka Kotorska – rejs

Nazywana bywa Boką Kotorską (bocca – po włosku usta), z racji urozmaiconego kształtu przypominającego usta właśnie. Zatoka mocno wcina się w ląd, otoczona masywami Gór Dynarskich, przy tym tworzy niezwykłe krajobrazy, przypominające fiordy. Jakżeż inaczej można poznawać takie miejsce, jeśli nie z wody? Na rejs zostaliśmy zaokrętowani w Tivacie. Był to bardzo przyjemny, słoneczny dzień na wodzie, z wyjątkiem jednego zawirowania pogodowego. W pewnym momencie wiatr wzmógł się tak bardzo (a nie mieliśmy na statku żadnej części w pełni zakrytej), że kapitanat portu odradził nam wypływanie na pełne morze, mimo, że w planie mieliśmy jaskinie. Zrealizowaliśmy za to rekreacyjne punkty programu z opalaniem i kąpielą, gdy schowaliśmy się od wiatru.

W czasie kilkugodzinnego rejsu zeszliśmy zwiedzać miasto Herceg Novi. Miejscowości nadbrzeżne (Perast, Kotor, Herceg Novi, Risan, Tivat), wraz z całym krajobrazem Zatoki Kotorskiej przypominającym fiordy północy, zostały w 1979 wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

Herceg Novi

Do Herceg Novi podpływamy podczas rejsu po Zatoce Kotorskiej. Od razu z wody widzimy kilka twierdz. Najwyżej położoną twierdzą jest Španjola, znajdująca się na wzgórzu ponad miastem. Jej twórcami byli Hiszpanie, którzy w latach 1538–1539 przejęli na krótko władzę w Herceg Novi. Po nich przyszli Turcy, wreszcie w wieku XX twierdza służyła jako więzienie. Warto podejść na górę zwiedzić twierdzę.

Podpływamy do Herceg Novi

Generalnie miasto pnie się w górę, więc z portu trzeba zmobilizować siły, by wspiąć się do Starego Miasta. Starówka ma podłużny kształt i rozciąga się pomiędzy kolejnymi twierdzami. Ważnym obiektem w Herceg Novi jest Wieża Zegarowa (1667, dawniej główna brama miejska), do której malowniczo wchodzi się schodami, by potem pod nią przejść. Do najważniejszych miejsc należy także plac Nikole Durkovića, zwany również placem Solnym. Jest malowniczy, otoczony ciekawą zabudową i pełen kawiarnianych stolików z parasolami.

Wieża Zegarowa w Herceg Novi
Na placu Bellavista

Na Starym Mieście nie można pominąć dwóch kościołów katolickich: św. Hieronima i św. Leopolda Mandicia, który pochodził z Herceg Novi. Serdecznie polecam spacer po klimatycznych, wąskich bocznych uliczkach, przemierzanie schodków w górę i w dół, by samemu dotknąć i poczuć atmosferę czarnogórskiego Herceg Novi.

Jezioro Szkoderskie (Skadarsko Jezero)

Nad Jezioro Szkoderskie pojechaliśmy, by spędzić popołudnie po obejrzeniu Cetinje. Zaplanowano nam rejs po tym ogromnym akwenie, aby gdzieś na wysepce w ciekawej restauracyjce „dowoźnej” zjeść późny lunch. Za to jaki! Z lokalnych karpi – wędzonych i smażonych. Najbardziej ujął mnie jednak klimat tego miejsca: wisząca parę metrów nad wodą otwarta knajpka z kamienia, obrośnięta pnączami. Długie stoły z widokiem na jezioro. Potem jeszcze – spacer i kąpiel (właściwie moczenie nóg) w jeziorze.

Jezioro Szkoderskie (nazwa pochodzi od albańskiego miasta Szkodra) to naprawdę nie byle jakie jezioro. Jest największym akwenem tego typu na Półwyspie Bałkańskim, mierzy około 370 km2, czyli – jest ponad 3-krotnie większe od naszych Śniardw. Leży na granicy Czarnogóry i Albanii, należąc w 2/3 do Czarnogóry i w 1/3 do terytorium Albanii.

Widoki na Jeziorze Szkoderskim

Stary Bar (Stari Bar)

Dla pewności informuję na wstępie, że chodzi o Stary Bar i jego twierdzę na wzgórzu. Nie należy mylić z Nowym Barem, który leży nad morzem o jakieś 5 km od Starego Baru i jest portem. Uważa się, że nazwa pochodzi od dawnej formy „Antibarium”, która oznaczała po prostu miejscowość położoną po przeciwnej stronie niż włoskie Bari. Stari Bar pamięta panowanie bizantyjskie, słowiańskie, weneckie, a nawet tureckie. Wpływy te rozpoznać można chociażby  w architekturze dawnych budynków. Pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z XI wieku. Stary Bar bardzo ucierpiał po trzęsieniu ziemi w 1979 roku i od tej chwili stał się właściwie ruinami dawnego miasta, jednym wielkim stanowiskiem archeologicznym.

Aby dojść do ruin miasta, podąża się klimatyczną kamienną ulicą, wspinającą się nieco ku górze, po bokach której zapraszają i wabią bary, restauracje i sklepiki z pamiątkami. W Starym Barze spaceruje się alejkami – wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniami pomiędzy ruinami budynków. Ocalało wiele przejść i bram oraz mury dawnej cytadeli. To cytadela Tatarovica położona na wysokości około 150 metrów, pochodząca z X wieku, a w kolejnych wiekach rozbudowana. Stacjonowały w niej wojska weneckie czy tureckie. Cytadela była ostatnim punktem obrony dawnej twierdzy Stari Bar. Dzisiaj stałą się znakomitym punktem widokowym. To ze szczytu cytadeli roztaczają się najpiękniejsze widoki na góry Rumija i na morze.

Cytadela w Starym Barze
… i widoki na góry oraz fortyfikacje

Wędrując po zaułkach Starego Baru, dobrze mieć na sobie wygodne, stabilne buty, by mimo nierówności terenu móc zaglądać do wnętrz dawnych domów, które porasta dziś trawa i pnącze, czy wejść wysokimi schodami na mury twierdzy.

Ten sok z granatów…!

Wstęp na zwiedzanie miasta Stari Bar – 5 euro. Po zwiedzaniu polecam świeżo wyciskany sok z granatów w uliczce pokus (lub piwo z takim sokiem). Jeszcze ciut na południe od Baru znajdują się 2 ciekawe miejsca, które można polecić: najstarsze ponoć na Bałkanach drzewo oliwne oraz miasto Ulcinj, z 13-kilometrową piaszczystą plażą ciągnącą się w stronę południa.

A czego nie zobaczyliśmy?

Kilka ważnych atutów Czarnogóry zostało poza nami. Bądź to z braku planów trekkingowych, bądź z przyczyn tak zwanych obiektywnych (zamknięcie drogi w stronę czarnogórskich kanionów). Oto one:

  • Góry Durmitor
  • Kanion Tary
  • Góry Przeklęte

Do tego – poszłabym na mury obronne w Kotorze…

Co warto spróbować w Czarnogórze?

Owoce morza (tutaj mule w Kotorze)
Pizza z owocami morza
Piwo – koniecznie miejscowe Nikśićko
Obowiązkowo -pršut! Suszące się długo w górskim powietrzu szynki. Zbieżność nazwy z prosciutto nieprzypadkowa.

Gdzie te kontrasty?

🌴 Czarnogóra zachwyca przyrodą i widokami, choć czasami wprawia w lekką konsternację. Mnie akurat – przedziwnymi konstrukcjami budowlanymi w nieoczekiwanych niekiedy miejscach. Tu i ówdzie budowanymi koniecznie i na siłę. Takimi przejawami „patodeweloperki”, jak mówimy u nas. Czasem odnosi się również wrażenie, że z rozmachem wznoszone duże budowle, zwłaszcza w okolicach nadmorskich, są potem… porzucane i tak sobie latami czekają na lepszy los. Takich widm spotkaliśmy sporo.

🌴 Jeszcze jeden problem dostrzegłam w Czarnogórze – drogi. To niewielki kraj, ale remonty dróg są wszędzie i czasem dojazd zamienia się w horror. Może gdy znajdą się w Unii będzie lepiej…?

🌴 Podziwiam ich za wprowadzenie euro, choć ceny nie są aż tak niskie jak mówiono. Ciągle jednak korzystne dla nas (jadłam na przykład loda – kulka 1 euro!)

🌴 W Czarnogórze EKUZ (europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego) nie działa. Warto więc wykupić ubezpieczenie zdrowotne na czas wyjazdu.

🌴 Roaming europejski też Czarnogóry nie obejmuje – mnie sprawdził się e-sim.

🌴 Czarnogóra posługuje się językiem czarnogórskim, odrębnym (choć podobnym) względem chorwackiego. Jednak zapis cyrylicą pozostał równolegle z wprowadzonym zapisem literami łacińskimi.

Nie ukrywam, że skorzystałyśmy z gotowej wycieczki Rainbowa „Czarnogóra bez pospiechu„. Czasem to niezła opcja i tym razem tak było. Pozdrawiam naszą przewodniczkę Martę!

Aniu, dzięki za zdjęcie główne!

    Komentarzy - 6

  1. Świat jest piękny! Dziękuję za pokazanie kolejnych jego części! Chcę tam pojechać! 🙂

  2. Nie bylam w Czarnogorze i nawet nie przyszloby mi do glowy, by tam jechac.
    A tu prosze, jak tam urokliwie!

      1. Kolejne bardzo ciekawe i urokliwe miejsce. Nie tak odległe, a jednak zupelnie odbiegajace od naszych widoków. Z pewnością warto zobaczyć Czarnogórę …. zawsze łatwiej z takim „podpowiadaczem” jak Grażynka.

        1. Muszę przyznać, że ja również nie myślałam o wycieczce do Czarnogury, ale, po tym artykule, kto wie… może. W każdym razie czytałam z uwagą i zaciekawieniem. To naprawdę kraj, który warto poznać. Dzięki za wskazanie biura podróży.

          1. Biuro podróży wskazane bezinteresownie (znaczy nie w celach reklamowych, Rainbow mi nie płaci), ale jak coś jest zrobione dobrze, zawsze warto się podzielić

Skomentuj Alina Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *