Za nami rok 2025.
Taki jakby okrągły, dla niektórych nawet jubileuszowy. Rok 2025 przyniósł w Polsce nie najszczęśliwsze wybory prezydenckie, ale także wspaniały, historyczny lot Polaka w kosmos. Zabrał nam niemało znanych i wielkich osób (papież Franciszek, Robert Redford i Diane Keaton, Brigitte Bardot i Stanisław Soyka, Magda Umer i wielu innych). ale dał na pewno wiele nowych istnień i dużo nadziei. Za wschodnią granicą wciąż toczy się wojna, która podcina nasze codzienne poczucie bezpieczeństwa. Muszę, niestety, przyznać, że zaczynamy się do tej rzeczywistości przyzwyczajać… Życie się toczy! Chociaż według sondaży coraz więcej ludzi odcina się właśnie od newsów i wiadomości z zewnątrz, woląc żyć w swoim małym świecie.
Nie jestem tym zdziwiona. Mój świat, moi bliscy i przyjaciele, moje przyjemności i moje pasje – to lepsze od świata, którego i tak nie zbawisz. A więc – co mnie przyniósł 2025 rok? W podróżach, rzecz jasna? Gdzie „pognało” w tym roku?
Podróże w Polsce i za granicę
- Zimowe Smołdzino na Trzech Króli
- Gambia i Senegal – zimowy hit
- Barcelona na powitanie wiosny
- Arboretum w Rogowie
- Stany zachodnie USA z parkami narodowymi
- Czarnogóra z wypadem do Albanii
- Luksemburg w czerwcu
- Chełmoński w Poznaniu i Zielona Góra „na szybko”
- Słowińskie letnie wyjazdy i powroty
- Olsztyn i Olsztynek
- Zadar z kawałkiem Chorwacji
- Cinque Terre z Pizą i Lukką
- Polanica Zdrój i jej jesienne okolice
- Chojnice
- Grudniowy Luksemburg i Strasburg w bożonarodzeniowej szacie
- Kołobrzeg na pożegnanie roku
W pigułce:
- odwiedziłam łącznie 10 krajów, z czego 4 po raz pierwszy (Gambia, Senegal, Czarnogóra i Albania), a niektóre więcej niż 1 raz (Luksemburg)
- podróżą roku muszę ogłosić podróż z kwietnia i maja czyli Stany Zjednoczone
- postanowienie #rokbezwłochtorokstracony zostało wypełnione poprzez naszą październikową wyprawę do Toskanii i Ligurii (Cinque Terre)
Zimowe Smołdzino na Trzech Króli
Zaraz na początku stycznia, z racji wydłużonego weekendu, postanowiliśmy sprawdzić, jak jest zimą na naszym ulubionym kawałku wybrzeża. Nic to, że po drodze dwukrotnie wjechaliśmy w burzę śnieżną (tak, to się zdarza w Polsce!) Morze, plaża, jeziora, a przede wszystkim las spełniły nasze oczekiwania, a nawet marzenia! Biały puch i przepiękne widoki…

Gambia i Senegal – zimowy hit
W lutym zaczął mi się marzyć jakiś kawałek egzotyki. Trudno było zdecydować, tym bardziej, że podróż miała być w pojedynkę. Gambia w Afryce Zachodniej to naprawdę dobry wybór dla miłośników Afryki, a ta naprawdę bywa specyficzna. Rzeka Gambia, plażowanie nad Atlantykiem, dużo natury, a do tego wycieczka do Senegalu, do rezerwatu Fathala (lwy!) – wszystko to dało naprawdę dużo wrażeń. I co najważniejsze – słońca! Wszystko dokładnie opisałam w Gambia i Senegal, gdzieś w Afryce…

Barcelona na powitanie wiosny
Hiszpania to zawsze dobry pomysł, a do tego Barcelona…!
W moim prywatnym rankingu najbardziej niezwykłych miast Europy, takich, do których zawsze mogę wracać, jest trio: PARYŻ, WENECJA, BARCELONA.
Do Barcelony polecieliśmy z Piotrem w weekend z pierwszym dniem wiosny, po 20 latach, odkąd byliśmy tam ostatni raz. Miasto Gaudiego – ze swoją katedrą Sagrada Familia (ciągle w budowie), z Ramblą, parkiem Gaudiego, secesyjnymi kamienicami, z Kolumbem na kolumnie patrzącym na port – zachwyca niemal tak samo, jak pierwszy raz. Załapaliśmy się też na świętowanie powitania wiosny, a przy tym tapas, wino, paella…


Arboretum w Rogowie
Z naszego miasta Rogów to wiosną dobry plan na niedzielę. Pojechaliśmy tam w porze łąk pełnych zawilców i drzew oblepionych kwiatami magnolii. Arboretum jest parkiem leśnym i stanowi placówkę Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Leży między Rawą Mazowiecką a Brzezinami.

Stany zachodnie USA z parkami narodowymi
Wycieczka trwała ponad 2 tygodnie i zawierała takie hity, że każda z nazw przyprawia o drżenie i zasługiwałaby na cały artykuł na blogu, nie tylko małą wzmiankę. Odwiedziliśmy Los Angeles z Hollywood i Beverly Hills, Las Vegas, San Francisco z wyspą Alcatraz, Monterey, Santa Barbara, Santa Monica i słynną drogę 66. Podziwialiśmy Zaporę Hoovera i zaskakujące budynki Las Vegas.

Obejrzeliśmy takie słynące ze swej unikalnej natury miejsca jak: Grand Canyon, rzekę Kolorado i jej „podkowę” – Horseshoe Bend, park Yosemite z sekwojami i niedźwiedziami, widowiskowy Kanion Antylopy, Bryce Canyon, Red Canyon, Zion Park, Death Valley i skaliste Monument Valley, tereny Indian Navajo. Kilkakrotnie zmienialiśmy czas. Kręciliśmy się po czterech stanach: Kalifornii, Utah, Arizonie i Nevadzie. Doświadczyliśmy upałów (Dolina Śmierci), ale i temperatury w okolicach zera stopni (Bryce Canyon, powyżej 2500 m. n.p.pm) .Jak dotąd udało mi się podejść tylko do jednego miejsca, by opisać je na blogu – San Francisco, polecam przeczytać Jeśli jedziesz do San Francisco…




Czarnogóra z wypadem do Albanii
W końcówce maja poleciałyśmy z Anką do Podgoricy, by zobaczyć, jak wygląda Czarnogóra. Wycieczka była od dość dawna zaplanowana. Tydzień maja w Czarnogórze pozwolił nam polubić tamtejsze piękne miasteczka nad Adriatykiem, malowniczą, otoczoną górami Zatokę Kotorską, zobaczyć górskie pętelki dróg, spróbować pršut i rakiję. Więcej szczegółów o tym pięknym miejscu na ziemi w Czarnogóra czyli Montenegro – kraj kontrastów. Jeden dzień spędziłyśmy w Szkodrze w Albanii, zwiedzając również twierdzę Rozafa.


Luksemburg w czerwcu
Wyjazd był letni i cieplutki, choć lot nie zakończył się w Luksemburgu, a niespodziewanie – we Frankfurcie! Ponoć upały spowodowały, że w pasie luksemburskiego lotniska powstała dziura. Nas powiadomiono w lecącym samolocie, że nie dolecimy do właściwego celu. (Pewnie powinniśmy sobie w takim razie Niemcy doliczyć jako jeszcze jeden odwiedzony kraj, ha ha ha!) Były bardzo miłe spotkania, mobilna wieża widokowa i zielone Mullerthal. Z powrotem lot się odbył planowo.


Chełmoński w Poznaniu i Zielona Góra „na szybko”
Wystawa malarstwa Józefa Chełmońskiego ominęła nas w Warszawie, więc pojechaliśmy do Poznania, gdy tam trwała. Najważniejszy jest jednak w tym wszystkim Poznań właśnie i nasz powrót do przeszłości. Do koziołków, Fary, Starego Rynku i Świętego Marcina. Do czasów naszej młodości, studiów i nawet… kawiarni Kociak! Łezka się kręci… A Zielona Góra to również miasto wielu wspomnień, dziś coraz ładniejsza i pełna Bakchusów (jak Wrocław krasnali), odwiedzona przez mnie w końcówce czerwca.


Słowińskie letnie wyjazdy i powroty
To już klasyk, tradycja i dom. Na Wybrzeże Słowińskie przyjeżdżamy od paru lat kilkakrotnie w ciągu roku. Ten kawałek wybrzeża nieustannie zachwyca – pustymi plażami, osuwającymi się sosnami, wyłaniającymi się z morza pniami, białymi wydmami. Już wiemy, że plaża raz jest szeroka, z rozlewiskami, a innym razem niemal pochłonięta przez morze. Natura!
Tegoroczne lato też zaowocowało kilkoma wyjazdami w te okolice – w różnych momentach i konfiguracjach (z Piotrem, z Zuzią i dziećmi, z Anką i z jeszcze z innymi miłymi towarzyszami). Było i deszczowe lato, i upalne ciepełko – jak to nad polskim morzem! Pobyty wzbogacaliśmy różnymi miejscami, zwiedzanymi po raz pierwszy lub kolejny: Darłowo, Łeba, Słupsk z Muzeum Witkacego, Ustka, Swołowo. No, i Wydma Czołpińska ma się rozumieć!

Olsztyn i Olsztynek
Weekend w Olsztynie był prezentem urodzinowym (tym razem Piotra), a końcówka lipca okazała się dobrym czasem, by znaleźć się razem nad Jeziorem Ukiel w Olsztynie. Miasto, ze swymi gotyckimi budowlami, zaczarowało mnie po raz kolejny: Zamek Kapituły Warmińskiej, Bazylika Konkatedralna św. Jakuba, mury obronne, bramy, Stare Miasto i Rynek z Ratuszem. W drodze powrotnej odwiedziliśmy Olsztynek z jego dużym skansenem – Muzeum Budownictwa Ludowego. Na 94 hektarach odtworzono drewniany kościół i wiele bardzo ciekawych budynków mieszkalnych z okolicy.


Zadar z kawałkiem Chorwacji
Dom na przedmieściach Zadaru, gdzie nad basenem spędziliśmy pierwszy tydzień września, był umiejscowieniem dla tegorocznych rodzinnych wakacji. Głownie miejscem spania i chlapania się w wodzie (my, dzieci i wnuczęta). Zadar, piękne stare miasto za murami, z morskimi organami i zabytkami architektonicznymi z czasów rzymskich, stanowił miejsce naszych wieczornych wypadów i spacerów (tam obchodziłam w tym roku urodziny!). Jednak oprócz Zadaru, udało się odwiedzić Nin, Szybenik, wyspy Kornaty, Dugi Otok i wyspę Pag. Opowiedziałam o Zadarze w poście Zadar, miasto błyszczących bruków

Cinque Terre z Pizą i Lukką
Wyczekane Włochy, po raz pierwszy w tym roku! Październik zawiódł nas z Anką do Włoch, konkretnie – samolotem do Pizy, by potem, zgodnie z naszym własnym planem, zwiedzić Lukkę (opisałam te dwa miasta w Piza i Lukka – by poczuć Włochy…) Następnie przemieściwszy się do La Spezia – rzucić się w wymarzony wir przemierzania i oglądania Cinque Terre. Manarola, Riomaggiore, Corniglia, Vernazza i Monterosso to pięć miasteczek wiszących na klifach nad morzem, które przyciągają do Ligurii turystów z całego świata. Nawet w październiku! Spędziłyśmy też popołudnie w Portovenere i było to piękne przeżycie. A hasło naczelne tego wyjazdu – TRENITALIA twoim przyjacielem jest!



Polanica Zdrój i jej jesienne okolice
Weekend listopadowy wypadł w tym roku korzystnie, co pozwoliło nam się wybrać do Polanicy Zdrój, naszego ulubionego hoteliku przy parku zdrojowym (sypialnia w wieży!). Mgiełki jesienne niestety snuły się mocno, co trochę umniejszyło nam atrakcję obejrzenia Twierdzy Srebrna Góra, ale pozwoliło zwiedzić pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim oraz kopalnię złota Złoty Stok.

Chojnice
Miasto to odwiedzam, odkąd pamiętam. Tutaj nawet urodziła się moja mama, tutaj dziadek pracował przed wojną na poczcie… To jednak głęboka historia rodziny. Ostatnio trochę zarzuciłam wizyty w Chojnicach, drogi prowadzą jakoś inaczej. Tym razem udało się spędzić kilka dni wśród kuzynek. Chojnice są bardzo urokliwe ze swoją Bramą Człuchowską, ratuszem z czerwonej cegły przy wielkim rynku i XIV-wieczną Farą. A pobliskie Charzykowy wraz z jeziorem to kolejny rzut wakacyjnych wspomnień sprzed lat …dziestu.

Grudniowy Luksemburg i Strasburg w bożonarodzeniowej szacie
Niemal tydzień grudnia, spędzony pracowicie acz rodzinnie w Luksemburgu niósł ze sobą wartość dodaną w postaci jarmarków bożonarodzeniowych i świątecznej szaty miasta. Dotąd widziałam je tylko jeden raz tak odświętne, ale sądzę, że z roku na rok dekoracje są bardziej okazałe. Było pięknie! Dodatkowo wycieczka do francuskiego Strasburga, normalnie stolicy Alzacji, lecz teraz także „stolicy Bożego Narodzenia” przeniosła nas do świątecznego raju z grzańcem, światełkami i tysiącem ozdób. Po prostu musiałam zaraz po powrocie opisać to w O jarmarkach świątecznych !


Kołobrzeg na pożegnanie roku
A ostatni dzień roku 2025 i pierwszy nowego roku spędziliśmy w Kołobrzegu z Renatą i Witkiem! Między innymi „na baletach”.

Co mnie cieszy i podnosi na duchu (prócz samych podróży, oczywiście)
Tym razem nie będzie statystyk typu ile kilometrów i okrążeń Ziemi udało się zrobić. Google się zbuntował i nie podaje raportów, zresztą te kilometrowe z lataniem i tak były niedokładne. Co natomiast wiem i nie omieszkam się pochwalić?
- odbyłam w tym roku 18 lotów samolotem
- świętowałam w grudniu mój 200. lot, wypadł akurat z Luksemburga do Warszawy!
- za mną 8 wyjazdów za granicę (bardzo różnych – króciutkich i dłuższych, dalekich i całkiem bliskich, egzotycznych i mniej)
- sporo podróżowałam pociągiem (głównie Włochy) i samochodem (głównie w Polsce)
- w marcu byłam zaproszona do Radia Łódź, do audycji Jestem stąd, gdzie opowiadałam o Kutnie i o swoich podróżniczych doświadczeniach
- w grudniu udzieliłam wywiadu Radiu Victoria, który wyemitowano 30 grudnia
- napisałam 12 artykułów, które znalazły się w 2025 na tym blogu
- relacjonuję ciekawe zdarzenia i podróże także na Facebooku (Grażynabezobciachu.pl) oraz Instagramie (grazyna_bez_obciachu)
- ten blog działa już 5 lat (dawno skończone)!
Następne podróże już bulgocą w tygielku planów. Zapraszam do podglądania mnie, czytania i przekazywania innym. Myślę, że znajdziecie coś dla siebie. Jeśli nie konkretne wskazówki wyjazdowe, to przynajmniej chwilę przeniesienia się w inny świat, w którym chwilowo nie możemy się znaleźć. Pozostaję pełna wdzięczności losowi i wyższym mocom za zdrowie, najbliższych, przyjaciół i tyle miejsc, które mogę odkrywać i jeszcze odkryć!

Komentarzy - 2
Tworzysz wartościowe treści, które naprawdę wnoszą coś nowego.Nieczęsto zdarza mi się wrócić do początku tekstu po przeczytaniu całości – tu wróciłem. Nieprzegadane, a konkretne – tego szukam. Widać, że ktoś tu nie tylko pisze, ale też dogłębnie przemyślał temat.
O, dzięki bardzo! Pozdrawiam i zapraszam częściej na stronę!