Frankofil i italofil to ja... W podróży

Boskie włoskie Cinque Terre

Wyruszamy razem do jednego z najpiękniejszych miejsc we Włoszech pod względem ujmujących widoków, niezwykłej natury, współdziałania morza, ziemi, ludzi i klimatu. Ten boski kawałek Wybrzeża Liguryjskiego zwie się Cinque Terre (czytaj: Czinkłe Terre, znaczy dosłownie: Pięć Ziem) i leży pomiędzy cyplem o nazwie Mesco pod Levanto a przylądkiem Montenero przy Portovenere, nad Morzem Śródziemnym.

Piszę to z entuzjazmem, przyjemnością i niesłabnącym zachwytem, chociaż minęło już pół roku od oglądania tych miejsc. A oto o czym chcę wam opowiedzieć:

  1. Z czego słynie Cinque Terre?
  2. Jak dotrzeć do Cinque Terre?
  3. Jak zorganizować samemu pobyt i zwiedzanie?
  4. Kiedy wybrać się do Cinque Terre?
  5. Cinque Terre – Monterosso al Mare
  6. Cinque Terre – Vernazza
  7. Cinque Terre – Corniglia
  8. Cinque Terre – Riomaggiore
  9. Cinque Terre – Manarola
  10. Czy warto jechać do Portovenere?

Z czego słynie Cinque Terre?

No właśnie… Nie ma tu imponujących zabytków klasy „zero”, domy w maleńkich miasteczkach są nieco zniszczone, a jednak nikt nie ma wątpliwości, że warto tu przyjechać. Cała tajemnica tkwi w niezwykłym położeniu, na klifach „między niebem a morzem”, w miejscu, gdzie niebo przez większość roku jest zabójczo błękitne. Turystyka wkroczyła tutaj dopiero w XX. wieku, niedługo potem, gdy pojawiła się kolej. Wcześniej miasteczka żyły swoim życiem, nieco odcięte od świata, a ich mieszkańcy zajmowali się sadzeniem winorośli (do dzisiaj całe wino podawane w knajpkach pochodzi z winnic Cinque Terre), uprawą oliwek tudzież połowem wszystkiego, co daje morze.

Odpowiedź na pytanie: z czego słynie Cinque Terre, brzmi – z piękna i niezwykłego klimatu, który warto tu wchłaniać!

Jak dotrzeć do Cinque Terre?

Kluczowym miejscem dla zwiedzania Parku Narodowego Cinque Terre jest miasto La Spezia (czytaj: La Specja) i nie należy szukać innych dróg dotarcia, bo będą one tylko trudniejsze. No, chyba, że z miejscowości Levante. La Spezia leży na południe od atrakcji, jest portem i stąd ruszają pociągi, zatrzymujące się w każdym z pięciu miasteczek Cinque Terre. W La Spezia także kupimy kartę na zwiedzanie parku i podróżowanie po nim.

Jak wobec tego dojechać do La Spezia? Jest możliwość dotarcia do celu z wielu włoskich miast, ale najwygodniej dojechać tu z Pizy – jest najlepiej skomunikowana. Pociągi do La Spezia dojeżdżają bezpośrednio także z Rzymu, z Florencji i z Genuy, ale już z Mediolanu czy Bolonii trzeba podróżować z przesiadkami. My dojechaliśmy tu właśnie z Pizy, dokąd przylatują samoloty Wizzair z Warszawy, jest to więc bardzo wygodna opcja dotarcia z Polski Centralnej.

Linia kolejowa wiodąca przez Cinque Terre

Dla podróżujących po Włoszech samochodem, Cinque Terre jest jak najbardziej osiągalne, ale warto przemyśleć zaparkowanie auta w La Spezia i wybór komunikacji kolejowej, gdyż parkowanie w malutkich miasteczkach i dojazd do nich może okazać się w najlepszym razie problematyczny. Jeśli nawet nie ma strefy ograniczonego ruchu, to nieliczne parkingi są zarezerwowane dla mieszkańców i znalezienie miejsca może (zwłaszcza w sezonie) graniczyć z cudem. Wyjątek – rezerwacja hotelu z parkingiem w którymś z pięciu miast.

W sezonie można spróbować dotrzeć do miasteczek drogą morską. Z La Spezia kursują łodzie i statki, trzeba jednak liczyć się z tym, że są droższe. Nie dotrzemy w ten sposób do Corniglii. My w październiku miałyśmy nikły wybór, było po sezonie.

Jak zorganizować samemu pobyt i zwiedzanie?

W 1997 roku miasteczka Cinque Terre, leżące na półwyspie Portovenere oraz trzy wyspy: Palmaria, Tino i Tinettona wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Miejsca te objął park narodowy – powstał Park Narodowy Cinque Terre oraz Morski Obszar Chroniony Cinque Terre.

Musimy mieć świadomość, że poruszając się po tym terenie, jesteśmy w obszarze chronionym, w parku narodowym, a więc wszystkie nasze działania podlegają pewnym uregulowaniom – zarówno w miasteczkach, jak i na ścieżkach pieszych między nimi oraz morzu.

A oto o czym warto wiedzieć, planując pobyt i zwiedzanie.

  • Zakupić przez internet lub w kasach parku PN5T (na przykład na dworcu w La Spezia, przy peronie 1) karty umożliwiające zwiedzanie i poruszanie się w Cinque Terre, dostępne w dwóch wersjach: Cinque Terre Trekking Card umożliwiająca nieograniczone wchodzenie na szlaki piesze z Monterosso do Vernazza i z Vernazza do Corniglia, korzystanie z busów na terenie parku oraz ze zniżki w muzeach w La Spezia w okresie jej ważności lub Cinque Terre Train Card umożliwiająca nieograniczone wchodzenie na szlaki piesze z Monterosso do Vernazza i z Vernazza do Corniglia, przejazdy kolejowe na trasie La Spezia – Levanto (lub Sestri Levanto) oraz również zniżkę w muzeach. Obydwie karty ponadto uprawniają do bezpłatnego korzystania z toalet (czystych!) na dworcach.

Cena karty zależy od kilku czynników, dlatego najlepiej wszystko sprawdzić bezpośrednio na stronie Parku Narodowego Cinque Terre https://www.parconazionale5terre.it/ My, będąc w październiku, płaciłyśmy za 2-dniową kartę dla osoby dorosłej w niskim sezonie (tzw. zielonym) 34 euro, ale ceny zmieniają się i już w tej chwili jest inna. Zależy od długości planowanego pobytu, ilości i wieku osób (są na przykład karnety rodzinne) i od sezonu (wysoki, średni, niski). W okresie od listopada do około połowy marca (sprawdzać kalendarz PN5T) wstęp na szlaki parku jest bezpłatny.

  • Ścieżka Miłości Via dell’Amore, która prowadzi z Riomaggiore do Manaroli jest płatna 10 Euro, niezależnie od posiadanej karty.
  • Pociągi jeżdżą dość często, ale mimo, że byłyśmy poza sezonem, zawsze były zatłoczone. Pociąg osobowy Cinque Terre Express kursuje na trasie La Spezia – Levanto, zatrzymując się po kolei w każdej z miejscowości. Uwaga na inne pociągi, na przykład pośpieszne, na które nasza karta nie będzie ważna! Bilet na pociąg można oczywiście kupić tradycyjnie, niezależnie od karty.
  • Zakwaterowanie w okolicach Cinque Terre: najwięcej ofert hotelowych i innych znajdziemy w La Spezia, jednak dla miłośników bycia bliżej natury i morza warto polecić na przykład nocleg w Monterosso al Mare (są ładne plaże, a samo miasteczko nie jest tak „ciasne”) czy w Levanto, już poza Cinque Terre. Noclegi w pozostałych miasteczkach wiążą się ze sporym kosztem i czasem dość trudnym dojazdem. My nocowałyśmy w La Spezia, w samym centrum, w bardzo przyjemnym obiekcie noclegowym w pięknej starej kamienicy.
  • Na zwiedzanie Cinque Terre trzeba przeznaczyć moim zdaniem 2 dni, do 2,5 z Portovenere. Lepiej byłoby mieć jeszcze jeden dzień więcej, czyli 3,5 dnia. Są jednak i tacy, co załatwiają całe Cinque Terre w jeden dzień i też są zadowoleni…

Kiedy wybrać się do Cinque Terre?

Pytanie nie jest trudne, a odpowiedź będzie podobna dla całych niemal Włoch, które chcemy zwiedzać. Unikamy miesięcy wakacyjnych, a zwłaszcza sierpnia, kiedy to sami Włosi (plus pół Europy) wyruszają na wakacje i ulegają gorączce podróży. Unikamy też miesięcy chłodnych i deszczowych, czyli – mocno uogólniając – grudnia, stycznia, lutego. Zostaje nam polecić przyjazd w okolice Ligurii w okresie kwiecień – czerwiec oraz wrzesień – połowa listopada. Za wszelkie anomalie pogodowe, które zawsze zdarzyć się mogą, nie biorę odpowiedzialności. Natomiast raczej w żadnej porze nie liczcie na puste Cinque Terre…

Wybór kolejności zwiedzania miasteczek w Cinque Terre jest całkowicie dowolny. Startując z La Spezia, w kolejności (w stronę północną, ku Levanto) mamy: Riomaggiore, Manarolę, Corniglię, Vernazzę i Monterosso. Zaczęłyśmy więc od końca. Pierwszego dnia zwiedziłyśmy Monterosso, Vernazzę i Corniglię, drugiego – Riomaggiore, skąd ścieżką Via dell’Amore doszłyśmy do Manaroli.

Bajecznie w Monterosso al Mare, wzdłuż plaży

Monterosso jest najbardziej przestrzenne z miasteczek, ma również piękną, piaszczystą plażę i sporo hoteli. Gdy wysiądziemy z pociągu, stojąc twarzą do morza, powinniśmy udać się w lewo – idąc wzdłuż plaży, trochę się wspinając, dojdziemy tak do starszej części miasteczka. Po drodze koniecznie zwracamy uwagę na wieżę Aurory z widokowym tarasem obok (aktualnie znajduje się w niej restauracja) na wzgórzu San Cristoforo oraz na pomnik świętego Franciszka z wilkiem. Mijamy niewielki port i wchodzimy w miejską, średniowieczną zabudowę uliczek.

Na tarasie widokowym Torre Aurora

Spacerowanie po uliczkach Monterosso jest naprawdę przyjemne, zwłaszcza, że miasteczko nie jest bardzo zatłoczone. Sporo pamiątek i lokalnych artykułów, kawiarnie oraz Kościół św. Jana (wieża godna uwagi). Zanim jednak znów wyruszymy pociągiem ku kolejnej miejscowości, proponuję obejrzeć Gigante.

Ta ogromna 14-metrowa rzeźba-statua znajduje się na przeciwległym końcu plaży niż stara część Monterosso (czyli na prawo od dworca). Rzeźba Neptuna, zwanego też Gigantem, powstała jako element architektoniczny Villa Pastine, na zamówienie jej właściciela, a rzeźbiarz Arrigo Minerbi w 1910 roku zaprojektował i wykonał tę statuę z cementu i stali. Gigante podpierał jeden z tarasów w kształcie muszli; miał wówczas wszystkie kończyny oraz trójząb. Niestety, działania wojenne aliantów na tym terenie zniszczyły częściowo willę i statuę, która miała początkowo zostać wyburzona, wreszcie gmina zdecydowała o jej odbudowie. Poczyniono tylko część prac.

Monterosso, widok na Giganta ze ścieżki przy plaży

Z Monterosso do Vernazzy można przejść pieszo szlakiem, ale nie jest to najłatwiejsze przejście (około 2 godzin, z podejściami), my wybrałyśmy jednak tradycyjnie pociąg. Vernazza jest ruchliwa i kolorowa. Przez jej środek prowadzi gwarna ulica, pełna turystów, sklepów i restauracji, a w bok od niej odchodzą mniejsze i węższe klimatyczne uliczki. Tak dojdziemy do portu i łódek kołyszących się na wodzie.

Port, kościół św. Małgorzaty i wieża Belforte znajdują się tuż przy brzegu zatoki, co razem tworzy rozpoznawalną panoramę miasta. Vernazza leży na półwyspie, z trzech stron jest zatem otoczona morzem, a nad nią wznoszą się stromo góry. Nad miastem dostrzeżemy tarasowe gaje oliwne i winnice.

Białe wino wytrawne, o orzeźwiającej nucie to Vino de la Cinque Terre, lokalna specjalność. Napijemy się go w każdej bodaj restauracji czy barze na terenie Cinque Terre. Ma charakterystyczny posmak i świeżość, które niektórzy nazywają powiewem morskiego powietrza.

Vernazza ma ciasną zabudowę. Na stromo wznoszących się skałkach, gdzie to tylko możliwe, usadowiono bary i restauracyjki z obłędnym widokiem na morze. Na skałkach można się też opalać lub zlec, by się posilić.

Wąskie uliczki dają cień, do tego wszechobecne schody
Tutaj widać, jak pobudowane jest Cinque Terre: skała, pod nią prześwit na morze, a na niej usadowiona kamienica

Z murów twierdzy Castello Doria, która góruje nad Vernazzą, można popatrzeć z góry na miasteczko. Niestety, zamiast na oglądanie widoków, poszłyśmy na obiad (czasem w turystyce jest coś za coś!) W restauracjach lokalnym specjałem jest liguryjskie pesto. Koniecznie świeże – z makaronami, pizzą, bruschettą, wszystkim! Najpopularniejszym streetfoodem zaś są rożki z owocami morza czyli frita mista (rozmaite morskie stworzenia na głębokim tłuszczu, zawinięte w regularną papierową „tytkę”)

W Vernazzy, w restauracji Da Piva – spaghetti z miejscowymi owocami morza

Vernazza szczególnie spośród miasteczek Cinque Terre doświadczyła powodzi i lawiny błotnej w 2011 roku. Była to ogromna katastrofa naturalna w regionie.

Do stacji kolejowej Corniglia dotarłyśmy z Vernazzy pociągiem. Zrobiło się bardzo ciepłe popołudnie, choć był 12 października. Autobus parkowy, którym zamierzałyśmy podjechać do miasteczka z dworca, długo nie nadjeżdżał, po czym podjechał tak zatłoczony, że zabrał tylko część oczekujących. Bez nas. No, cóż… w drogę z buta wobec tego! Do miasteczka prowadziło podejście pod górę, wiodące zygzakiem. To słynne schody Scalinata Lardarina, składające się z 377 szerokich, zygzakowatych stopni, łączyły stację kolejową z centrum miejscowości. Powoli i wśród potu, ale wdrapałyśmy się! Drogę wynagrodziły nam piękne widoki w dół.

W dole zostawiamy stację, morze i … wspinamy się pod górę, do Corniglii! (zdj. Ani)

Corniglia jako jedyne z miasteczek Cinque Terre nie leży bezpośrednio nad morzem. Nie ma portu, niemniej widok na morze posiada z góry przepiękny. Nawet i Manarolę można dostrzec w perspektywie. Corniglia położona jest wysoko, na szczycie skalistego klifu, 100 m n.p.m.

Monumento ai Caduti, upamiętniający poległych na placu Largo Taragio

Do centrum miasteczka, czyli głównego placu Largo Taragio, z górującą nad nim kaplicą Capella dei Flagellati (XVIII w), prowadzi ulica (właściwie uliczka) – Via Fieschi. Na niej – o nieba! – kilka sklepików z lodami i granitą, wszystko na bazie cytryny. Do tego wymarzony odpoczynek w cieniu podwórek. Dziś całe miasteczko rozwija się wzdłuż tejże głównej ulicy, Via Fieschi, która prowadzi z kościoła San Pietro do punktu widokowego na tarasie widokowego Santa Maria, na samym końcu klifu.

Kamienny krzyż w centrum Corniglii
Widok z tarasu Santa Maria

Corniglia jest spokojnym, autentycznym miasteczkiem, z pięknymi widokami z góry klifu – odpoczynkiem od gwaru całego Cinque Terre.

Riomaggiore to hit i numero uno całego Cinque Terre. To, oczywiście celowo powtórzony stereotyp, ale jego bliskość od La Spezia i wielkość tudzież kolory dają mu trochę przewagi.

Do Riomaggiore wyruszyłyśmy na rozpoczęcie drugiego dnia naszej przygody z tą krainą. Ponieważ miałyśmy w planie przejście Ścieżką Miłości (Via dell’Amore), a ta prowadzi aktualnie w jedną stronę, trzeba było zacząć od Riomaggiore właśnie. Najpierw od śniadania przy głównej Via Colombo. Do Riomaggiore dojeżdża się pociągiem. po czym trzeba nieco przejść piękną ścieżką po klifie, by potem dać nura do podziemnego (niesamowicie zdobionego!) tunelu, który prowadzi do centrum miasteczka.

Główna ulica Riomaggiore

Miejscowość Riomaggiore wciśnięta jest malowniczo pomiędzy dwa zbocza gór – dwie części miasteczka opadają stromo ku portowi i zatoce. U dołu zwieńczone kolorowymi kamienicami i turkusem morza, u góry – zielonymi tarasami winnic. Castello di Riomaggiore, średniowieczny zamek z XIII wieku, daje piękną perspektywę i widok z góry (nie jedyny, punktów widokowych jest więcej).

Widok ze wzgórza zamkowego w Riomaggiore
Kościół św. Jana Chrzciciela w Riomaggiore

Choć muszę przyznać, że upajających widoków z dołu, z portu, nic nie pobije (patrz: zdjęcie tytułowe posta). Do tego ponoć najwięcej uroku daje tu zachód słońca. Na zamek da się wjechać windą, ale już z powrotem warto przejść ładnymi, wąskimi uliczkami, mijając między innymi Kościół św. Jana Chrzciciela z XVI wieku.

Klimatyczne uliczki po drodze z zamku
Widoków w porcie nic nie pobije!

Z Riomaggiore startuje Via dell’Amore, wejdziemy na nią w okolicach dworca, po nabyciu biletu za 10 euro (niezależnie od karty PN5T). Ścieżka wzdłuż morza została wydrążona w klifie w latach 1926-1928, a jej nazwa nawiązuje do faktu, że była początkowo wykorzystywana jako miejsce randkowania miejscowej młodzieży. Przez wiele lat, od czasu wystąpienia tragicznego osuwiska, trasa ta była w remoncie – jej ponowne otwarcie przypadło na lipiec 2024 roku. Droga daje niezwykłe widoki w dół i warto się nią przespacerować do Manaroli. Jest łatwą i niedługą trasą, liczy około 1,2 km.

Manarola uznawana jest za jedno z najsłynniejszych miasteczek Cinque Terre. Doszłyśmy do niej Ścieżką Miłości z Riomaggiore. Muszę przyznać, że wzorem swoich sąsiadów, jest urokliwa, posiada prowadzącą przez centrum ruchliwą turystyczną i kolorową ulicę (Via Discovolo) oraz piękny port. Wzdłuż głównej ulicy co kawałek stacjonowały małe łódki, najczęściej na chodnikach. Ponoć pod głównymi ulicami Manaroli płynie rzeka, Rio Groppo i uchodzi do morza! Via Discovolo pełna jest sklepów, kawiarni, winiarni i galerii – ceramiki, malarstwa etc. Uległam pokusie na parę drobiazgów.

Głowna ulica Manaroli. Zobaczcie łódki!

Ponad dachami domów widać Kościół San Lorenzo, najważniejszy zabytek Manaroli, gotyk z XIV wieku. Sądzę jednak, że większą siłę przyciągania niż zabytki ma morze, port i piękna zabudowa domów na klifie, tutaj jakby łagodniejsza w kolorach.

Ten najważniejszy widok w Manaroli…

Manarola jest sercem regionu winiarskiego. Nad wioską da się powędrować ścieżką winną (nie próbowałyśmy tej wędrówki), a wiele domów posiada suszarnie winogron na dachach, by produkować Sciacchetrà, miejscowe białe wino, o którym już pisałam.

Baseny skalne w Manaroli

Gdy dojdziecie do portu, zauważycie, że natura stworzyła tu jakby naturalne skalne baseny. Kąpią się tutaj i ćwiczą skoki do wody ze skał – miejscowi i nie tylko. Dla najpiękniejszego widoku trzeba skierować się w prawo (stojąc twarzą do morza) i wspiąć ścieżką w górę, na skały. Wtedy przed oczami będziemy mieć bajeczny klif z domami stojącymi na nim, pełnymi delikatnych barw, zwłaszcza w słońcu chylącym się ku zachodowi.

Gdybyście mieli szczęście i cierpliwość (my nie miałyśmy…), usiądźcie w kultowej knajpce na klifie, Nessun Dorma, żeby podziwiać Manarolę przy czymś pysznym do picia czy jedzenia.To jedyny lokal z takim widokiem… to może następnym razem? A mule zjadłyśmy w centrum Manaroli.

W Manaroli

Czy warto jechać do Portovenere?

Portovenere to nie Cinque Terre! Nie należy do słynnej piątki, choć tak samo zostało wpisane na listę UNESCO. Portovenere (dosł. Port Wenus) leży bardziej na południu, na krańcu półwyspu i naprawdę zasługuje na obejrzenie. Zaplanowałyśmy dotarcie tu promem, ale był październik i ich częstotliwość znacząco osłabła, pozostał więc autobus miejski (linia P) z La Spezia.

Bulwar nadmorski w Portovenere

Porto Venere (spotkamy się też z zapisem Portovenere) to miasteczko leżące na południe od piątki Cinque Terre, także od La Spezia, na krańcu półwyspu. Jest przeurocze, to prawdziwy kurort, który może się spodobać. Na obejrzenie go, wraz z rejsem po morzu, wystarczyło nam pół dnia. Wzdłuż morza ciągnie się malowniczy bulwar, przy nim genueńskie domy, wąskie i wysokie, wznoszone blisko siebie i kolorowe, pełne restauracyjek i barów. Mniej więcej równolegle do niego – długa ulica Via Giovanni Capellini, z licznymi sklepikami, lodziarniami i galeriami sztuki.

Via Capellini
Brama miejska w Portovenere

Via Capellini z jednej strony kończy się ciekawą, historyczną bramą miejską, a z drugiej, prowadzi w górę, w stronę morza, ku kościołowi św. Piotra. Ważnym zabytkiem jest zamek Doriów, górujący wysoko nad miastem.

Szybko podjęłyśmy decyzję o zakupie biletów na rejs po morzu wokół trzech wysp, objętych parkiem narodowym, Palmaria, Tino i Tinetto, i czym prędzej usiadłyśmy zjeść (z widokiem na morze koniecznie), bo jak to we Włoszech, zbliżało się popołudniowe zamknięcie knajp.

Na co warto zwrócić uwagę w Portovenere? Na przylądku, nad samym morzem, wznosi się San Pietro (Kościół św. Piotra), a plac pod nim to Piazza Lazzaro Spallanzani. Jak niemal cała najstarsza część Portovenere, otoczony jest murami obronnymi, z których fragmenty datuje się na VI wiek. Tam też znajdziemy punkt widokowy na okoliczne klify oraz przejście na trasę po skałach i do Groty Byrona. Bardzo ciekawe jest miejsce z zejściem ku morzu po skałkach. A lord Byron? Angielski poeta był jednym z bywalców miasteczka, pływał po Zatoce La Spezia i został wspaniałym ambasadorem tych miejsc.

Kościół San Pietro widziany z morza

Rejsik po morzu wokół wysp nastroił nas bardzo optymistycznie i nasycił pięknem: błękitu, morza, skał, jaskiń morskich. Polecamy! Trwał około jednej godziny i kosztował bodajże 14 euro.

Cinque Terre dało nam ogromną dawkę piękna i włoskiego dolce vita. Tego zniewalającego błękitu i niewymuszonej urody świata. Przecież #rokbezwłochtorokstracony… Dzięki, Ambro!

Zapraszam do innych artykułów z mojego bloga, także na Facebook (Grażynabezobciachu.pl)
i Instagram (grazyna_bez_obciachu). Wszelkie komentarze mile widziane!

    Jeden komentarz

  1. Jakże lubię nie tracić z Tobą żadnego roku! We Włoszech i gdzie indziej… 😍

Skomentuj Ambro Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *